Udany debiut w Trailowym półmaratonie

Gdy zapisywałem się na Trail Karnawałowy Półmaraton Łeba nie pomyślałem jakoś, ze to typowy trail. Ot pewnie coś po lesie i tyle. Jednak gdy na pierwszych 5km dwa-trzy odcinki po kilkadziesiąt-kilkaset metrów to był mega piach niczym plażą pomyślałem aha to jednak jest trail a nie zwykły bieg. W Łebie nigdy moja noga nie stanęła więc była okazja zobaczyć i pobiec w jednym.

Był to mój  13 półmaraton i myślę, że szcześliwy, bo ukończyłem haha Już pierwsze kilometry dały powiedziały mi chłopie daj sobie spokój z życiówkami, to nie bieg po betonie, staraj się w dobrym czasie go ukończyć. Trasa fajna do czasu gdy nie pojawiał się piach, wiecie jak się chodzi po plaży? a co dopiero biec po takim piachu etapy w półmaratonie? Od samego początku było tak trudno, tak ogromny wysiłek, że tętno wskoczyło mi na 175 i tak cały półmaraton z momentami dochodziło do 180-184 więc morderstwo. Na 10km czyli przy latarni „super piękny podbieg dla zawałowców” melduję się z czasem 48minut więc generalnie uważam za bardzo dobry czas, nawrotka i wracamy ahh kocham te podbiegi bo każdy podbieg potem można zbiec.

lebamapaLecim dalej , powrót jakby szybszy ale znowu te piaski masakryczne. 13km lecim okej, 14km dalej jest dobrze 15km …. 15km  … 15km …. k…wa czy kiedyś bedzie 16km?  … dłuuuuużyło się bardzo. 18km zatrzymuje się, łapię oddech zero siły, zero tchu, powietrza brak no masakra , chce do domu, do żony, myślę o jedzeniu, piciu, wody, zupy, makaron, kiełbasa … nawet flaki czy tatar zjadłbym 🙂

20km uff teraz już luzik „Tylko” 1km do mety , tetnobiec? iść?  bosze … nie no wstyd iść gdy ma się czas na mecie niecałe 1:50 ruszam biegne biegne biegne , jest widać balony meta 🙂 lece, zmarnowany, jeszcze sztuczny uśmiech przed samą metą och jak miło 🙂 medal czekolada, banan, izotonik i tak poszedłem usiaść jakby do mnie nie docierało, że już koniec. Wykończony oj bardzo.  Doszedłem do siebie, organizatorzy zapewnili nam ciepły posiłek w ramach pakietu – pierwszy raz takie coś widziałem, Szwedzki stół , aczkolwiek wielkiego wyboru nie było, surówka całkiem ok, tradycyjnie makaron a’la gulaszowy + zupa + kawa, herbata, maślanka, i ciasto drożdzowe.  Tak przyszło mi na myśl co zrobi Gdynia i jak ona to zrobi 🙂 na półmaratonie warto dać michę zawodnikowi ale gdy jest ich już 4-5tyś to musi wyglądać do ludzi , a jedyne co mi nachodzi na myśl to namioty na skwerze … ale gastronimicznie … oby im wyszło czego życzę.  Po biegu zapewnili w swoich hotelowych pokojach skorzystanie z prysznica więc naprawdę o  nas zadbali. Ode mnie mają wielkiego +, bedę ich polecał wszystkim znajomym biegaczom dająć im ocenę na maratonachpolskich 10/10

Sam bieg trudny, ciężki ale do przebiegnięcia jak najbardziej. Trudny dla tych co celują w czas dla nas amatorów którzy nie mają doświadczenia, czasu na bardzo dobre przygotowanie. Polecam wszystkim bo sama trasa super nie wspominając, że organizatorzy naprawdę stanęli na wysokości zadania i nie brakowało tam niczego ! Wzorowa impreza ! Boli ciężko było ale musi boleć , ten ból mam nadzieje zaprocentuje na Półmaraton Gdynia i … jednak chyba tam wrócę jeszcze.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s