W drodzę po koronę – Cracovia Maraton

2016-05-15 18.01.12Siedem miesięcy po moim debiucie w maratonie poznańskim przyszedł czas na kolejny w drodze po koronę Cracovia Maraton. Maj piękny maj, jeszcze 3 dni po urodzinach więc cóż za prezent można sobie wymarzyć.  Wstyd się przyznać ale pierwszy raz w życiu stąpałem po krakowskiej ziemi, ale jak już na nią wlazłem to tak konkretnie z przytupem.

Kolejnym maratonem do upragnionej korony okazał się Kraków. Planowany już w zeszłym roku, szybko zapisany i opłacony. Numer 4503 nadany i można spać spokojnie. Plan podróży był następujący Bus Gdańsk 23:30 – Kraków 9:30 jeśli chodzi o powrót nooo tutaj nie miałem wyjścia musiałem pobiec szybko, bo zwolnić trzeba było do g.14 hotel a o 15:30 już mieliśmy Pendolino do Gdyni.  Ale jedziemy po kolei.  Specjalnie się nie przygotowywałem na ten maraton, chociaż czuję do tego dystansu wciąż pełny respekt jednak wiedziałem po debiucie czego-gdzie się spodziewać, choć każdy jest inny i każdy czego innego nas nauczy.

Trasa biegu

Już od samego początku mnie przerażała tym, że będą to dwa okrążenia czego wręcz nienawidzę.  Ale cóż, dla mnie jedynego trasy nie zmienią, i patrząc jak ona wyglądała w latach poprzednich chyba nie było najgorzej.  Początek START na Rynku głównym – czego chcieć więcej. Trasa zapowiadała się ciekawie ale … niestety były momenty bardzo słabe jak na Maraton !  3-4km bardzo wąsko, biegniemy chodnikiem, ogólnie większość trasy to niestety ciasno, choć były momenty że można na spokojnie szeroko pobiec. Wiele podbiegów i to takich które szło odczuć. Mimo wszystko trasa większości płaska, szeroka i bardzo ładna oraz ciekawa. Niestety uważam, że dwa okrążenia psują całą zabawę i drugie okrążenie jest nudniejsze ale i weryfikujące nasze przygotowanie do tego dystansu.

mapa

 

Pogoda

Dzień przed zapowiadało i tak się stało – deszcz nie żałował i lało niemiłosiernie. Sobota miała być przelotna co też się stało, momentami mżyło i tyle tylko po piątkowym deszczu było widać , ze mokro. Niedziele z kolei sucha w pełni, pochmurna i momentami dość chłodna. Wydawałoby się pogoda idealna, tak było niestety przez pierwszą godzinę biegu dalej już wyszło słoneczko, i ci co ubrali bluzy zazdrościli tym co mieli koszulki lub lekkie kurtki. Słońce wyszło i grzało nas na tyle, że przy 10stopniach było upalnie. Oczywiście zależnie od tego kto jakie nabrał tempo, mi osobiście było mega ciepło, z głowy kapało ale punkty co 5km z wodą były akurat. Piłem jedynie 1-2 kubki by nie biec z pełnym wodą żołądkiem.

ppog

Start

Jak na maraton przystało wcześnie, tym razem dziwnie wyjątkowo 8:58, tak zapowiadali ale było duże , nawet bardzo duże opóźnienie trochę dziwne.  Pobudka 7:15 jaaaaaakoś wstaliśmy bo super się spało, toaleta, śniadanie na dole w hotelu  i już widać było masę biegaczy (wystarczy kolorowy t-shirt). Na start ruszamy spokojnie na 20min przed. Kilka fotek i pakuję się w swojej strefie 3:45-4:00. Strefa startowa bardzo wąska, ciasno ale jest znośnie. Przeciąga się o kilka minut – bez sensu. Jest odliczanie …..3.2.1. ruszyli … taaaaa oni ruszyli my stoimy 🙂 jak świeczniki 🙂 bawimy się, jakaś piłka lata nad głowami, ktoś na fejsie siedzi, inny foto robi…  docieramy do lini startu ufff lecim ! Pierwszy km to w sumie interwały hehehe szybko-wolno-szybko-wolno dalej jakoś lepiej chociaż na 3km mamy do dyspozycji tylko chodnik i tu znowu nawet nie interwały a chyba i nordic walking wkurzyliby się ! Wszystko stoi ! powoli-pomału idzie poszło ! Ruszyli ! Pierwsze km jak wcześniej pisałem średnio poszły, dziwnie tak rozpędzić się gdy nagle trzeba niemal zatrzymać się i … o właśnie co dalej…. starałem się trzymać tempo ok  5:05-5:10.

Pierwsze okrążenie 21km pokonałem całkiem sympatycznie mnie zadowalająco ok 1:48 na półmaraton czyli było dobrze a może i za dobrze. Dalej szło całkiem okej, niestety na 25km bodajże skorzystałem  z batonika popiłem i poleciałem i nie chce na to zrzucać winy bo wydaje mi się, nie tu problem tkwił. Podczas całej trasy niemal pełne 21km x2 mnóstwo kibiców, ogromna ilość grup dopingujących … to wszystko bardzo pomaga, cieszy…  Całość imprezy oceniam na 5- w skali ocen szkolnych. Dużo można zrobić jak na wielki Kraków, ale i to co zrobiono to majstersztyk !

Mój bieg?  Hmmm jak wspominałem do 21km leciało się okej, nawet do 25-30km było sympatycznie. Od 25km zacząłem wcinać baton-żel-baton-żel-baton a od 20 km co 5km pić izotonik. Na nic to się zdało, pewnie coś pomogło ale … poległem nie wiem czemu nie wiem dlaczego wolniej.  Po 35km niemalże siadłem, i szczerze nie było to typowa ściana , nie nie to nie była ona, po prostu jakoś coraz mniej siły, ścianę miałem na 39km gdy odpuściłem!  oj tak ! Stanąłem i powiedziałem ni chuchu nie dam rady !!! no nie dam rady, niby 3km niby wolno 15km ale dla mnie to był kosmos. Tragicznie, fajne wsparcie kibiców na trasie motywowało ale było ciężko. Bardzo ciężko. Nie wiem jeszcze do dnia dzisiejszego czemu. Miałem ambicje zrobić pewny czas ale chyba to mnie przerosło, zrobiłem życiówkę i pobiłem ją o 6 minut z 3:53 Poznań na 3:47 Kraków. Mega radość i satysfakcja aż ryczeć się chce. Biegłem dla kochanej przyjaciółki Basi, która walczy o zdrowie w szpitalu ! TO DLA CIEBIE WSZYSTKO BASIU !!!!!!!!!!!

Wynik
Czas Netto: 3h47’39”
Miejsce w kat. Open: 1966
Miejsce w kat. M30: 710

Endomondo

Garmin

w

Podsumowanie

Jestem bardzo zadowolony, wynik z Poznania poprawiony o ponad 6 minut tym bardziej, że od 30km myślałem tylko i wyłącznie o kończeniu kosztem nawet zrobienia ponad 4h, na 35km minęły mnie zające na 3:45 i tak jakoś czasem pieszo doczłapałem do mety.  Impreza zorganizowana niemalże bezbłędnie, szkoda jednak, że duży Kraków nie zrobiłby jednej wielkiej pętli 42km, ale patrząc na poprzednie trasy to lepiej niech już zostaną te dwie pętle po 21km co w niedzielę. Trasa płaska choć były podbiegi i to odczuwalne, i co najważniejsze trasa ciasna, ciasna ciasna!  Życiówki idzie zrobić ale czy na ściganie ta trasa się nadaje ? Trasa ciasna, wąska, momentami biegliśmy chodnikiem … co dla mnie jest niezrozumiałe jak na taką imprezę, ale przede wszystkim trasa piękna, widoki były przednie może dlatego tak nie bolało.  Podsumowując super impreza, świetny bieg, dobry czas.  Miałem także okazję spotkać znajomą Karolinę oraz na targach expo zdobywczynię World Marathon Majors Olę.  Dziękuje wszystkim którzy w przeróżny sposób mnie dopingowali w tym wyjątkowo moją grupę Bojano Biega 😉 Korona Maratonów Polskich zdobyta w 2/5, na jesień do zobaczenia na starcie Wrocław Maraton.

 

 

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s